Liczniki odwiedzin
RSS
poniedziałek, 31 października 2011

Znudzili mnie na jakiś czas politycy i ich wątpliwej proweniencji pomysły, oraz problemy. Postanowiłem wrócić do podziwiania "amerykańskiego snu" w jego mniej zakłamanej postaci. Kiedy przesadnie zaczynam wierzyć w obecny system społeczny i polityczny - "liberalna demokracja kapitalistyczna w duchu anglo-amerykańskim" - oglądam amerykańskie seriale produkowane przez sieci kablowe (HBO, Showtime, AMC...). Świat w nich przedstawiony nie jest kolorowy (czasem dosłownie - jak w "The Killing), nie jest też czarno-biały. Jest to świat w różnych odcieniach szarości. Główny bohater pozytywny może być seryjnym mordercą (Dexter Morgan), produkować narkotyki (Whalter White), albo je rozprowadzać (Nancy Botwin), czy być nawet mafijnym bossem (Tony Soprano) - a i tak będzie bohaterem "pozytywnym" wzbudzającym sympatię widza. Ale nie to jest ich największą zaletą. Jako że produkują je telewizje płatne, nie muszą one być słodkimi przerywnikami bloków reklamowych. Zamiast tego dają porządną dawkę realizmu społecznego. Ameryka to coraz częściej kraj zawiedzionych nadziei, wielkich kontrastów społecznych i koszmarnej, wpisanej w system korupcji. Patrząc na USA przez pryzmat produkcji takich jak chociażby "The Wire" (HBO), czy "ER" (NBC - stacja ogólnodostępna) łatwiej zrozumieć dlaczego pojawili się "oburzeni". Nie trudno też domyśleć się, że będzie ich coraz więcej bo problemy będą tylko narastać. Powie ktoś - "a co amerykańskie seriale maja do polskiej rzeczywistości?". Po pierwsze to one kształtują nasze aspiracje. Problem w tym, że nasz obraz USA kształtują "Ally McBeal" i "Prywatna Praktyka", "CSI", i "Siódme Niebo" - dające bardzo zafałszowane wizje rzeczywistości. Po drugie - to co dzieje się za oceanem, ma silne przełożenie na resztę świata. "Globalna Wioska" istnieje naprawdę - kryzysy coraz rzadziej będą lokalne, a nawet mała firma może być międzynarodowa (czy to przygraniczny sklep, czy serwis internetowy, albo rolnik sprzedający warzywa za granicę). Ale wracając do tematu... Obraz który pokazują przytaczane przez mnie produkcje telewizyjne nasuwa smutny wniosek - zbliża się koniec świata który znamy. Powodów ku temu jest kilka. Najważniejszym z nich jest jego coraz większa nieefektywność. Dzisiejszy system społeczny dominujący w świecie kultury tzw. łacińskiej tj. Europie i Ameryce nie spełnia swojej najważniejszej obietnicy - "twoje dzieci będą żyły lepiej od ciebie". Deficyty budżetowe największych gospodarek świata to nic innego jak "dziedziczenie długu". Tak więc następuje wielka zmiana, gdyż w przeciwieństwie do poprzednich pokoleń, to które wchodzi w dorosłość w tym momencie zamiast pomnażać majątek rodziców będzie musiało najpierw spłacić ich (a w zasadzie swoich sąsiadów) długi. (Kraje postkomunistyczne są w trochę innej sytuacji, ale "szybkim krokiem" zbliżają się do kłopotów "starszych demokracji"). Niestety system ten nie tylko nie spełnia swoich obietnic, ale powoli zaczyna przegrywać z konkurencją. Azja (z wyłączeniem Japonii), kraje arabskie, RPA i Brazylia... Coraz więcej państw chce i jest gotowa do większego udziału w rządzeniu światem. Coraz więcej biznesmenów spoza "NATO" staje się rezydentami "Top 500" (w tym najbogatszy człowiek świata meksykanin Carlos Slim). Zwiększa się w tempie wręcz geometrycznym znaczenie "państw aspirujących" (BRICS). Spłaszczeniu różnic gospodarczych między starymi a nowymi potęgami światowymi towarzyszy gwałtowny wzrost rozwarstwieni społecznego w USA i UE. Prowadzi to do sytuacji paradoksalnej - szanse na poprawę sytuacji życiowej mieszkańca brazylijskich faweli są proporcjonalnie lepsze niż jego rówieśnika z amerykańskiego getta. Idąc dalej nie można pominąć kwestii demograficznych - "nasze" społeczeństwa się starzeją. To coraz większe obciążenie dla budżetu, coraz niższe emerytury, coraz dłuższe lata pracy. To również mniejsza mobilność i "świeżość" społeczna. Jak mawia jedna z bohaterek filmu "Dziewczyny do wzięcia" - "Lepszy starszy stateczny, niż młody co ma pstro w głowie". nie zawsze. Każdy czas w życiu człowieka ma swoje prawa i atrybuty - zachwianie równowagi międzypokoleniowej ma na społeczeństwo bardzo zły wpływ. Zastanawiam się pisząc - gdzie w tym "układzie" jest Polska? W UE - więc po stronie "imperium w fazie schyłkowej", ale... Zarazem nasza "wolność" jest bardzo młoda, więc jest nasz kraj "społeczeństwem aspirującym". Czy więc na nadchodzącej zmianie stracimy "spadają do drugiej ligi, nie awansowawszy do pierwszej"? Czy może jednak nasza rola w światowej polityce będzie odpowiadać naszym ambicjom i potencjałowi? To zależy tylko od nas. A co trzeba zrobić (jak się zmobilizuję ;/ ) napiszę innym razem...

17:32, ankhastyl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 października 2011

 

Minął miesiąc (nawet niecały) od wyborów. Jak zwykle naiwnie spodziewałem się jakiegoś przełomu, nic bardziej błędnego ...

1. PSL jak zwykle walczy głównie o posady. Dobra wiadomość dla artystów, dziennikarzy, etc - KRUS nadal nie będzie zreformowany.

2. Z SLD odszedł poseł Kopyciński, a szefem klubu został Leszek Miller będący najsilniejszym kandydatem na przewodniczącego partii. To idzie młodość?

3. Ruch Palikota w rzeczywistości okazał się być.... "miejską Samoobroną". Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle.

4. PiS wygrał choć przegrał, ale winni się znaleźli, to jak zawsze ci, którzy nie zauważyli bądź nie docenili tego  wielkiego zwycięstwa. Z partii wyleci najprawdopodobniej ostatnia grupa polityków myślących samodzielnie, jeszcze troche i w PiSie zostanie tylko Prezes i ci z działaczy, którzy mieszczą się na szybkim wybieraniu w komórce.

5. Platforma Obywatelska... Panie Premierze, byle do emerytury?

 

poniedziałek, 24 października 2011

Rzadko zdarza się by 90 % naszego "parlamentu" było zgodne w jakiejś sprawie. Jednak cuda się zdarzają. 90% posłów (poza RP) są przeciwni legalizacji miękkich narkotyków ( po prostu o legalizacji nikt nawet nie pomyśli). Czyż to nie piękny przykład na obalenie społecznego dowodu słuszności? W tłumaczeniu na polski -większość się myli. Czy zakaz, penalizacja narkotyków w jakikolwiek sposób ogranicza ich spożycie? Statystyki mówią - nie, wręcz przeciwnie, gdy spytałem mojej kilkunastoletniej siostry co byłoby jej łatwiej kupić-piwo, czy trawkę, bez chwili zastanowienia odpowiedziała, że marihuanę. Dlatego pierwszy z argumentów uzasadniający zakaz obrotu i spożycia obala życie, więc może argumenty medyczne? Tu "niestety" sprawa prezentuje się jeszcze gorzej z punktu widzenia zasadności zakazu, co prawda heroina, metaamfetamina są bardzie szkodliwe niż alkohol, czy papierosy, ale ....w zasadzie tylko one. Toksyczność, szybkość uzależniania marihuany, amfetaminy, czy nawet kokainy jest niższa od dwóch najpopularniejszych (dotyczy to zwłaszcza alkoholu) substancji odurzających. 

Jaki jest rzeczywisty powód tego, że marihuana, opium, czy LSD są zakazane ? Historia i interesy? Gdyby marihuana rosła naturalnie w naszym kręgu ekonomicznym (USA-Unia Europejska), a jej uprawy kontrolowałyby amerykańskie korporacje bądź wspólna polityka rolna UE, byłaby ona nie tylko legalna, ale wręcz ilość artykułów pochwalnych dla niej przewyższałaby te na temat zbawiennego działania czerwonego wina. Gdyby produkcja amfetaminy nie była tak prosta, że jest ją w stanie produkować student trzeciego roku chemii czy farmacji bądź przynajmniej jej formula chemiczna została opatentowana sprzedawano by ją z dystrybutorów na stacjach benzynowych jak papierosy,leżałaby na półkach przy kasach w hipermarketach. Gdyby opium nie było szansą na niezależność ekonomiczną Chin na przełomie XIX i XX wieku, ale jego produkcja i dystrybucja była źródłem dochodów dla zaplecza ekonomicznego "Wielkiej Starej Partii" to palarnie opium walczyłyby o legalizację z pubami, czy pijalniami.

Myślicie,że to co piszę jest propagandą? To zadajcie sobie pytanie kiedy ostatnio słyszeliscie o wypadku pod wpływem amfetaminy, pobiciu po marihuanie, czy raku od LSD? A teraz zastanówcie się, czy pamiętacie dzień bez wieści o wypadkach pod wpływem alkoholu, doniesieniach o wybrykach pijanych nastolatków, raku palaczy? Nawet najsłynniejsze przedawkowania narkotyków -Cobain, Hendrix, Phoenix, Ledger, wiążą  się z jednoczesnym zatruciem alkoholem. Tak to prawda, że heroina zostawia alkohol daleko w tyle jeśli chodzi o siłę niszczycielską działania, tyle tylko, że jej zakazanie w żaden sposób nie ogranicza jej używania. Udowodniłem więc, że zakaz nie ma uzasadnienia.

Jakie zatem korzyści (inne niż zrywanie z dzisiejszą hipokryzją )przyniosłaby legalizacja: 

1. Zwiększenie kontroli nad dostępem dzieci do narkotyków

2. Zwiększenie dochodów państwa poprzez podatki 

3. Zmniejszenie śmiertelności spowodowanej używaniem omawianych substancji- głównym powodem poważnych zatruć są substancje "wzmacniające" efekt np kreda w amfetaminie. W normalnym obrocie będzie musiał byc towar pełnowartościowy

4 Ograniczenie przestępczosci ( często pojawia się w tym miejscu bałamutny argument, "że można równie dobrze dopuścić morderstwa, czy kradzieże". Może i tak..rzecz w tym, że z powyższych przykładów tylko wobec narkotyków zastosować można zasadę " nie ma przestępstwa bez ofiary").

5 Jawność z pewnością także zwiększy wiedzę czym te substancje są, jak działają, jak je rozpoznać. Poprawi to więc bezpieczeństwo .

Jednym zdaniem Legalne oznacza bezpieczniejsze i zdrowsze(dla obywateli i państwa).

sobota, 22 października 2011

1.Tak jak w tytule-dzień bez posła z Biłgoraja dniem..spokojnym,nie straconym. Wczoraj wdałam się w ciekawą dyskusję ze zwolennikiem "Ruchu",zaczęło się "niewinnie" od stwierdzenia,że krzyż sejmowy powinien być zdjęty,a skończyło na histerycznym wymienianiu różnych przewinień kościoła na przestrzeni wieków..gdyż czas wstać z kolan i zrzucić "kajdany". Podobne scenariusze zanotowałam w paru innych miejscach. Uzasadnione wydaje się być nazywanie Palikota "Rydzykiem" lewicy.

2. W dalszym ciągu zdumiewa mnie postawa niektórych mediów. Zachowują się jakbyśmy nadal byli w trakcie kampanii wybiórczej.Profesora Środa ciągle  monotematyczna- zachwyca się antyklerykalną formacją(wyborcza.pl)..A na gazecie.pl prof.Czapiński strzela z grubej rury,twierdząc -"za 10-15 lat Palikot przejmie władzę w Polsce" Pięknie,perspektywy po ....ju!

3 Martwię się o przyszłość europosła Cymańskiego,chlapnął parę słów "prawdy",przeprosił,ale temat pochwycono do dalszego analizowania..Oby nie rozdziobały go partyjne kruki i wrony. 

4. Rzadko ostatnio widujemy premiera naszego zabieganego..Pamiętam go promiennego,uśmiechniętego w reklamie śnieżnobiałych koszul,nieee,to były spoty wyborcze..Gdzie on?

5. Czyżby w Brukseli?

6. Nieco przeraził mnie prezes NBP Belka, który stwierdził:  "Polska pozostaje nadal zdecydowana do przystąpienia do strefy euro.(o zgrozo!,napięcie rośnie..) Ale w obecnych okolicznościach trudno byłoby wskazywać jakąś konkretną datę przystąpienia do strefy euro i przyjęcia wspólnej waluty.." (może-"nigdy"?)

czwartek, 20 października 2011

-Wyjeżdżasz,a co z blogiem?

-Jak "co"? Ty coś napisz..

Tym sposobem blog będzie dziś pisany przed połowę składu zwykle odpowiedzialną za kulinaria. Zazdroszczę niektórym blogerom umiejętności chłodnego osądu.Dla mnie polityka to w pierwszej kolejności emocje,a dopiero później kalkulacja.Poranny przegląd portali to nieco sado-masochostyczny zwyczaj-wiem,że się zdenerwuję,będę bluzgać,a jednak czytam.

Nie inaczej jest dziś

A wystarczył jeden mocny "nius"

Jak choćby Biedroń przepytywany przez Monikę Olejnik:

"'Jaką rolę dla Ruchu Palikota spełnia Jerzy Urban?

-Doradczą,wspierającą,orzeźwiającą dla polskiej sceny politycznej, wprowadzającą świeżą myśl dotyczącą świeckości państwa, nowoczesności"

To dopiero "świeża myśl'!

A jeśli jesteśmy przy mediach -spoglądam do działu "wiadomości" na gazecie.pl . Na 18 tytułów 7 dotyczy Ruchu Palikota i SLD.Wcześniej jeszcze wisiał zaczerpnięty z money.pl raport " Ile dostaje od państwa polski kościół? Miliardy złotych.I chce więcej"-już sam tytuł wskazuje negatywną ocenę. Stosunek do opisywanego przedmiotu przemycany w wiadomościach-w moim mniemaniu do tego służy dział opinie,gdzie różne "mądre"głowy podsuwają nam co mamy myśleć.

Ot, "obiektywne medium"

środa, 19 października 2011

Wczoraj napisałem jakie propozycję zmian złożyli przedsiębiorcy zrzeszeni w PKPP "Lewiatan". Dziś kolejna "porcja" pomysłów, tym razem bardziej "lewicowej" proweniencji. (Propozycje instytucji "unijnych" takich jak np. Komisja Europejska z natury tychże zawsze będą lewicowe, gdyż to zwłaszcza biurokraci są ostoją "myśli socjalistycznej". Jednak krytyka UE, to materiał na inny wpis, lub raczej wpisy.) Tak jak wczoraj, tak i tym razem pominę moją ocenę tych propozycji, przynajmniej do czasu złożenia własnych (lub tych do których przekonali mnie pomysłodawcy).

 

1. Parytety (kwoty) w zarządach spółek

2. Urlopy wychowawcze dla ojców

3. Zwiększenie opodatkowania dla najlepiej zarabiających

4. Podatek od transakcji giełdowych

5. Zwiększenie wydatków na pomoc społeczną i wyrównywanie szans

6. Ograniczenie możliwości zatrudniania na tzw. "umowy śmieciowe" (umowa o dzieło, umowa na zlecenie)

7. Zwiększenie absorpcji środków unijnych

8. Zmiany w systemie dopłat do rolnictwa

9. Zwiększenie dostępności miejsc w żłobkach i przedszkolach (Polska ma jedne z najniższych w Europie odsetek dzieci objętych opieką przedszkolną)

10. Ograniczenie wydatków budżetowych na kościół

Napisałem wyżej, że nie będę się odnosił do w/w propozycji, więc tego nie zrobię (choć ręka mnie "świerzbi"). Przyznam się tylko do pomyłki - wbrew temu co napisałem kilka dni temu (tu, lub w którejś z dyskusji) lewica ma jednak jakieś pomysły w sprawie rozwiązania problemów ekonomicznych. Niezależnie od tego jak błędne by nie były...

wtorek, 18 października 2011

PKPP "Lewiatan" przedstawiło swoje propozycje dla "nowego" rządu. Rekomendacje te jak sami twierdzą " nie wyczerpują wszystkich niezbędnych zmian regulacyjnych, ale ich wdrożenie pomogłoby znacząco poprawić warunki prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju utrzymując tym samym wzrost gospodarczy i trwale przeciwdziałając pogarszaniu sytuacji finansów publicznych". Cieszą mnie takie konkretne propozycje, czekałbym teraz na równie konkretną odpowiedź premiera i ministrów. Nie da się jednak zauważyć, że zmiany te nie byłyby zbyt rewolucyjne. Dobrze to, czy źle? Lepiej niż wcale, ale trochę razi "brak ambicji". A o to przywołane pomysły:


1. POLITYKA GOSPODARCZA
- Wprowadzenie nadzoru makroostrożnościowego nad systemem finansowym
- Profesjonalizacja nadzoru właścicielskiego nad spółkami z większościowym udziałem skarbu państwa
- Stworzenie nowoczesnego i efektywnego systemu stanowienia prawa
- Reforma ustawy o działach w administracji publicznej umożliwiająca stworzenie ministerstwa przedsiębiorczości
2. PODATKI
- Zmiana zadań ministra finansów w obszarze tworzenia przepisów podatkowych
- Reforma podatków dochodowych
- Ułatwienia w uzyskaniu zwrotu VAT
3. RYNEK PRACY
- Zwiększenie aktywizacji zawodowej
- Powiązanie pomocy społecznej z aktywizacją zawodową
- Ograniczenie biurokracji i zmniejszenie kosztów administracyjnych związanych z zatrudnieniem
4. STOSUNKI PRACY
- Wprowadzenie zmian w przepisach o czasie pracy
- Urealnienie wpływu instytucji dialogu społecznego i organizacji pracodawców na regulacje zasad funkcjonowania rynku pracy i stosunków pracy oraz polityki publicznej w tym obszarze
5. ZABEZPIECZENIE SPOŁECZNE
- Likwidacja przywilejów emerytalnych
- Stopniowe podwyższenie wieku emerytalnego
- Upowszechnienie kształcenia przez całe życie
- Ograniczenie rent rodzinnych dla osób w wieku produkcyjnym
- Dostosowanie rent z tytułu niezdolności do pracy do nowego systemu emerytalnego
- Racjonalizacja zasiłków dla bezrobotnych
- Stworzenie równych warunków dla wszystkich podmiotów oferujących indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego
- Wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych
6. PRAWO GOSPODARCZE
- Opracowanie rozwiązań regulujących zasady i funkcjonowanie grup kapitałowych
- Dokończenie prac nad regulacjami kk w zakresie odpowiedzialności członków zarządu
- Stworzenie systemu promocji polskiej gospodarki
- Uproszczenie i skrócenie procesu dochodzenia należności
- Uproszczenie i odformalizowanie procedury upadłościowej
- Zwiększenie efektywności zamówień publicznych
7. ENERGETYKA I OCHRONA ŚRODOWISKA
- Uwolnienie rynku gazu
- Uproszczenie systemu sprawozdawczości i systemu opłat za zanieczyszczanie środowiska
- Wsparcie rozwoju energetyki odnawialnej
- Pomoc dla przemysłów energochłonnych z tytułu wzrostu cen energii elektrycznej na skutek działania europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS)
- Zwolnienie przemysłów energochłonnych od akcyzy dla energii elektrycznej
- Opracowanie narodowego programu wydobycia gazu łupkowego
8. FUNDUSZE EUROPEJSKIE
- Wprowadzenie mechanizmów monitorowania i oceny efektywności instytucji wdrażających wsparcie z funduszy europejskich
- Odbiurokratyzowanie funduszy europejskich - wsparcie przedsiębiorstw
9. SZKOLNICTWO NIEPUBLICZNE
- Równouprawnienie publicznego i niepublicznego szkolnictwa wyższego

 

Czekam na więcej i odważniej. Zresztą dobrze by było gdyby wypowiedziały się też inne środowiska. Np. te które stały za sobotnią manifestacją "Oburzonych".

poniedziałek, 17 października 2011

Zdecydowałem się na opublikowanie polemiki z cudzym wpisem, zachęcam do zapoznania się z tekstem do którego się odnoszę. Link poniżej.

(Nie wiem jaka jest w tej sprawie netykieta, intencje mam dobre.)

http://maine.blox.pl/2011/10/Ekonomia-do-poprawki.html

Przez świat w miniony weekend przetoczyła się fala protestów. Jeden z nich miał miejsce w Warszawie. Ponieważ zaś obecny kryzys gospodarki i zaufania jest głównym tematem debat na świeci, pozwalam sobie również zabrać głos. Tym razem będzie to polemika.

1) Jako jeden z tych którzy postulują "cywilną" kontrolę nad służbą zdrowia spieszę wyjaśnić podstawy tej idei. Tradycja powierzania min. zdrowia lekarzowi wiąże się z orientowaniem problemów tejże głównie na "interesach" środowiska lekarskiego (ministrem się bywa, prędzej czy później duża część wraca do zawodu lekarskiego). Rola ministra, to przede wszystkim funkcja administratora i menadżera - dlatego też te umiejętności są najistotniejsze - Arłukowicz nie posiada wystarczającego doświadczenia w zarządzaniu. Powierzanie ministerstwa finansów ekonomiście nie wzbudza równie silnych "lęków korupcji środowiskowej". Czym zaś kończy się powierzanie nadzoru nad instytucjami finansowymi ich prominentnemu przedstawicielami widzimy w USA.

2) Co do "magiczności" kredytu i związanej z oprocentowaniem lichwy - mimo wszystko zawsze mamy wybór - "brać kredyt, czy nie brać".

3) Ekonomia, to "zimna nauka" - system ekonomiczny, to dodatkowo ludzie. Tak jak medycyna nie ponosi winy za eksperymenty dr Mengele, tak ekonomia za "eksperymenty" Poulsona i Brenanke.

4) Obecny rynek, którego wady opisujesz, nie jest "wolny". Wolny rynek nie dopuszcza do istnienia jednostek uprzywilejowanych - opiera się głównie na małych i średnich przedsiębiorcach. To rynek producentów i konsumentów, usługodawców i usługobiorców. Przyczyną kryzysu jest zmiana jego funkcjonowania i oddanie władzy "hazardzistom". Spekulacje i instytucje finansowe są potrzebne, wszystko jest w porządku dopóty ryzyko, które ponoszą lub które sprzedają jest "ich". A prościej - z własnym kapitałem (oraz tych którzy mi go świadomie powierzyli) mogę robić co chcę. Jeśli lewarowanie inwestycji LB odbywało się na normalnych zasadach nie było by wielu problemów.

4) W Europie - problemem są (poza "nadprodukcją pieniądza) również rozdęte wydatki socjalne i tolerancja dla nieprzestrzegania reguł. (deficyt budżetowy, oszustwa podatkowe...).

5. To nie (przynajmniej w Polsce) "oburzeni", ale tzw. klasa średnia jest największą ofiarą niestabilnością finansową i nadużyciami leżącymi u źródeł kryzysu.

Mamy już pierwsze efekty "Akcji Krzyż":

1. Posłowie PiS ponownie, tym razem jako poselski złożą projekt całkowicie zakazujący aborcji. Proponuję następne inicjatywy:

- Trzymiesięczny czas na ochrzczenie dziecka - w razie nie dopełnienia obowiązku kara na rzecz "Catholic Church Corporation" w wysokości trzymiesięcznych dochodów.

- Nadzór i kompletowanie list uprawnionych do głosowania powierzyć regionalnym ośrodkom "Rodziny Radia Maryja" - prawo wyborcze uzależnione od opinii dyr. rejonowego CCC (daw. proboszcz).

- Zmiana godła państwowego - dodanie orłu krzyża.

- Ustanowienie dnia 18 czerwca świętem państwowym i religijnym.

- Zbudowanie pomnika na miejscu Pałacu Namiestnikowskiego w Warszawie.

2. Aptekarze z "Katolickiego Stowarzyszenia Farmaceutów Polskich" domagają się wprowadzenia klauzuli sumienia dotyczącej sprzedaży środków antykoncepcyjnych. A może od razu zakazać sprzedaży tego "narzędzia szatana"?

3. "Cath.Ch.Corp" deklaruje nowe pomysły w kwestii zwiększania dochodów swojej kadry zarządzającej. "Jeszcze nigdy tak niewielu nie chciało tak wiele od tak wielu". Czy to nowa odsłona skandalu w kwestii transferów pieniędzy państwowych do prywatnych grup biznesowych?

4. A najlepiej wprowadźmy teokrację.

09:42, ankhastyl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 października 2011

Miniony tydzień, a zwłaszcza jego końcówka upłynął nam pod znakiem krzyża z jednej, a marszem oburzonych z drugiej strony. Tak więc w przeciągu kilku dni dwie strony sporu (acz niejako "w odpowiedzi") podważają dwie fundamentalne zasady którymi w moim przekonaniu winno kierować się państwo: neutralność światopoglądową i wolny rynek. Czyli pozbawić mnie mojej wolności, której nota bene nawet jeszcze nie uzyskałem w oczekiwanym zakresie.  Nie oszukujmy się bowiem, czy to "Oburzeni", czy "prawica katolicko-narodowa" i kościół katolicki bronią tylko swoich zdobyczy, możliwości bezkarnego żerowania na społeczeństwie. Niech nas nie zmylą piękne słowa o "symbolu Boga i polskości, który był z nami zawsze w ciężkich chwilach", czy  też o "sprawiedliwym podziale dóbr i niezgodzie na wyzysk". Jak śpiewał Kazik Staszewski "Czy wierzysz w słowa te? Ja nie wierzę w nie. Czyż one prawdziwe są? Nie wierzę tym kurwom jak psom." Krzyż wiszący w sejmie (okoliczności jego pojawienia się tam były przywoływane już po wielokroć), to nie jest symbol boga - to znak moralnego szantażu i "kulturowej okupacji" w sferze publicznej. "Oburzeni" ze swoimi hasłami (przynajmniej w polskiej "wersji") - skądinąd będący odpowiedzią na realny problem - to echo słów Gomułki "Raz zdobytej władzy, nie oddamy nigdy!", a nie próba rozwiązania problemu. Zwłaszcza, że sytuacja naszego kraju ma się do USA, jak TGV do "Słonecznego Pociągu". Jeśli mówimy o gospodarce i społeczeństwie to bez porównania bliżej nam do Grecji z jej rozdętym do granic aparatem związkowym, oszukiwaniem na podatkach i wszechobecnym "syfem" w zarządzaniu państwem. Więc tak jak nie żal mi greków, za których złodziejstwo (bo tym jest oszukiwanie na podatkach) muszą teraz płacić polscy bezrobotni absolwenci, tak kompletnie nie identyfikuję się z "Solidarnymi z Hiszpanią". Recepty proponowane przez "prawdziwą lewicę" (to na szczęście, tyle że hałaśliwa niewielka "nisza ekologiczna") są jak leczenie kiły arszenikiem - skuteczność znikoma, ryzyko zejścia duże. Szczególnym zaś, nadużyciem, a nawet bezczelnością jest udawanie ofiar przez beneficjentów. Na oszukańczym systemie ekonomicznym ostatnich lat korzystały dwie grupy - tzw. oligarchia i "klienci socjału", a płaciła za to zawsze "klasa średnia". Teraz beneficjenci protestują na ulicach i lobbują w gabinetach, a płatnicy dalej zapieprzają gdyż po pierwsze nie mają czasu na "wygłupy" bądź kasy na łapówki, a po drugie (jak dosadnie mówi mój znajomy "korwinista") - "ktoś na darmozjadów i złodziei łożyć musi."

 
1 , 2