Liczniki odwiedzin
RSS
czwartek, 22 grudnia 2011

Ostatnio w nawale spraw i pracy nie miałem czasu pisać. W końcu jednak "sytuacja geopolityczna" zmusiła mnie do zabrania głosu.

Zmarł jeden z największych europejczyków - Vaclav Havel, to wielka strata dla Czech, ale i dla świata. Tak też przyjął to świat, delegację prawie wszystkich państw europejskich (i USA), to najwyżsi przedstawiciele państwa - premierzy, prezydenci,  lub co najmniej szefowie dyplomacji. Prawie, gdyż Polska delegacja ma dużo niższą rangę. Marszałek senatu, minister kultury i Wałęsa jako przedstawiciel prezydenta. Brak w składzie delegacji któregoś z konstytucyjnej "trójcy" jest bez wątpienia skandalem. Dyplomatycznym i moralnym. Ta sytuacja wpisuje się jednak w szerszy kontekst demaskujący "klasę klasy politycznej" w naszym kraju. Brak wstawiennictwa prezydenta w sprawie praw człowieka w Chinach, sposób komunikacji społeczeństwu wycofania (właściwie) polski z paktu fiskalnego... Ostatnie tygodnie tego roku ukazują kierujących naszym państwem w brzydkim świetle, czy przyszły będzie lepszy? Bardzo wątpliwe.

poniedziałek, 28 listopada 2011

 Krytykowałem lewicę teraz powinien przyjść czas na "ukłon" w kierunku prawicy. Szczerze mówiąc zacząłem nawet tworzyć szkic krótkiego felietonu,niestety,a może na szczęście spojrzałem na wiadomości z Lublina.Suma sumarum dotyczą one polskiej prawicy więc tak czy inaczej nie zboczę z tematu zanadto. Na początek przytaczamy stanowisko radnych Lublina (przyjęte jednogłośnie!) w sprawie "obrony krzyża"

"Ponad tysiąc lat temu, poprzez przyjęcie chrztu świętego, książę Mieszko włączył swoje państwo w zachodni krąg kultury chrześcijańskiej. Ten historyczny moment powszechnie uważany jest za początek polskiej państwowości, której symbolem obok białego orła stał się od początku krzyż. Te dwa nierozerwalne elementy naszej tożsamości narodowej towarzyszyły nam przez wieki i pokolenia, stając się – zarówno w chwilach tryumfu, jak i klęski – znakami naszej wolności lub dążenia do niej. To z krzyżem trzymanym na piersi przedstawił naszego pierwszego władcę Jan Matejko, na krzyżu od wieków opiera się na swej kolumnie Zygmunt III Waza, to w imię krzyża z odsieczą Wiednia przybył Jan II Sobieski, z krzyżem w ręku prowadził do walki z bolszewikami ks. Ignacy Skorupka. Ogromne krzyże upamiętniają Palmiry, Katyń, poznański czerwiec, gdański grudzień i lubelski lipiec. Formę krzyża mają ordery i odznaczenia za zasługi zarówno wojenne, jak i cywilne. Do krzyża odwoływali się w swej twórczości najwybitniejsi twórcy kultury polskiej. Krzyż wreszcie wpisany jest w polski krajobraz, znacząc nie tylko rozwidlenia dróg, ale także wszelkie miejsca pamięci. Przed czternastu laty, 6 czerwca 1997 roku w cieniu krzyża na Giewoncie, Jan Paweł II dziękował Bożej Opatrzności za to, że krzyż po latach niemieckiego, sowieckiego i komunistycznego zniewolenia powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Papież wzywał by krzyż tam pozostał i przypominał o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie; by był świadkiem miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz. Ojciec Święty z wielką determinacją wołał do swych rodaków: "Nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym.” Pamiętając o roli krzyża w dziejach Polski, w imię szeroko rozumianej tożsamości kulturowej Polaków, Rada Miasta Lublin VI kadencji, zebrana w dniu 24 listopada 2011 roku na swej XV sesji, staje w obronie krzyża wszędzie tam gdzie jest on dziś atakowany, wyszydzany i gdzie podejmuje się próby jego usunięcia. Rada, pomna słów Honorowego Obywatela Lublina, sprzeciwia się planom ograniczenia obecności krzyża w życiu publicznym, wyrażając także swoją dezaprobatę wobec wszystkich, którzy w imię swoiście pojętej artystycznej wolności słowa bezczeszczą krzyż, jak również wszelkie inne symbole religijne Radni Rady Miasta Lublin, z miasta z którym przez ponad ćwierć wieku ściśle związany był Błogosławiony Jan Paweł II, ślą apel: byśmy jako naród pozostali wierni uniwersalnemu nauczaniu największego z Rodu Polaków, nie tylko w dniach żałoby, czy chwilach rocznicowych lecz stale, w naszej nie zawsze łatwej codzienności."

Lublin się wyludnia,brakuje pracy dla absolwentów czterech tutejszych uniwersytetów. Przed wojną jeden z najważniejszych ośrodków (i to nie tylko w Polsce) myśli żydowskiej - dzisiaj słynie z antysemickich ekscesów. W dwudziestym wieku dwukrotnie w tym mieście(po wojnach) rząd miał tu swoją siedzibę.W dwudziestym pierwszym wieku miasto omijają planowane(!)autostrady nawet droga szybkiego ruchu jest dopiero "w budowie". Starówka jedna z najpiękniejszych w Polsce to katastrofa budowlana in spe. Panowie radni jak Wam (przepraszam za przekleństwo) kurwa nie wstyd?! Wasze działania, których powyższa uchwała jest kwintesencją to obraza i kara niewspółmierna do winy dla mieszkańców- Waszych wyborców.Zapyta ktoś- "gdzie wina rodu lubelskiego?"-to myśmy ich wybrali (aż cieszę się,że moi kandydaci nie weszli,nie muszę sobie pluć w twarz). Dobrze chociaż, że lubelski samorząd należy do najtańszych w kraju - wszak za tak niska jakość nie ma prawa dużo kosztować. Żeby tego było mało to lubelski eurodeputowany wymieniony został jako kandydat na wiceprzewodniczącego PE z ramienia Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.Niby powinno to cieszyć, a jednak wstyd. Głupio nam było jak go wybrali,ale jak mawiała mama Foresta Gumpa "życie jest jak pudełko czekoladek... shit happens". Pan europoseł zasłynął m.in., a raczej najbardziej wytoczeniem procesu autorowi niepochlebnej recenzji pracy naukowej. Jeśli to ma być kandydat naszej prawicy, to... "Chociaż, z drugiej strony..." Jak mawiał Tewie Mleczarz - pan profesor Piotrowski jest kandydatem ze wszech miar adekwatnym do reprezentowania swojej formacji. Miałkość moralna i intelektualna, brak dorobku lub kompetencji... Typowy przedstawiciel PiS i dzisiejszego KULu tylko czy warto ogłaszać to całemu światu? Po tym wszystkim nawet nie warto odnosić się do fachowej ekspertyzy znaku "zakaz pedałowania",kolejna kompromitacja wpisująca się w nieustanny ciąg lubelskich wpadek.

Reasumując: co prawda lewica zazwyczaj kończy jako własna karykatura, ale prawica przynajmniej w Polsce tak zaczyna więc z dwojga złego lepiej wybrać ...MONARCHIĘ

Tagi: Lublin
12:00, ankhastyl
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 listopada 2011

Obserwując historię rozwoju myśli politycznych zauważam ciekawą prawidłowość. Propozycje ideowe tzw lewicy prawie zawsze kończą się własną karykaturą żeby nie powiedzieć, że stają się w praktyce antytezą postulatów teoretycznych. Socjalizm będący drogą ku komunizmowi, idee emancypacyjne, czy nawet poczciwa zachodnioeuropejska socjaldemokracja. Obserwowanie ich rozwoju i (szczęśliwego) upadku to obcowanie z fałszem i hipokryzją, których nawet kościół katolicki nie jest w stanie doścignąć. Nikt tak dobrze nie opisał praktyki socjalizmu jak wieloletni działacz brytyjski i myśliciel socjalistyczny Eric Arthur Blair lepiej znany jako George Orwell. "Nowomowa i dwójmyślenie " oraz "wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są równiejsze" -każdy choćby w miarę obeznany z kulturą człowiek zna i rozumie te pojęcia . Czy po 60-ciu latach cokolwiek się zmieniło? Nie. Lewica nadal z uporem maniaka (a raczej socjotechnika) używa do opisu rzeczywistości celowo i z rozmysłem określeń dramatycznie ją fałszujących bo jak inaczej określić nazywanie prawicy chrześcijańsko -patriotycznej mianem faszystów, przedsiębiorców złodziejami, a zamaskowanych bandytów antyfaszystami. Również słynny cytat równościowy z "Folwarku zwierzęcego" wciąż mógłby złotą nicią wyszyty być na sztandarach kolejnych rewolucji tej formacji  z tym, że dzisiaj brzmiało by ono "wszyscy ludzie są równi, ale biali heteroseksualni mężczyźni płacący podatki są gorsi".

Tagi: lewica Orwell
17:41, ankhastyl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 listopada 2011

Minęło kilka dni od expose' Premiera. Przez ten czas kilka razy brałem sie za komentarz, niestety każda z prób odniesienia się do tematu wywoływała obraz wykresów warszawskiego indeksu giełdowego i serię bardzo niecenzuralnych określeń rzeczywistości.  Niby wystąpienie Premiera powinno uspokoić rynek (poza przemysłem wydobywczym i pokrewnymi) wszak zapowiedziane są reformy (w tym nieśmiertelny KRUS), ale ...Mam wrażenie, że duża część obserwatorów zdaje sobie sprawę z tego, że gdy premier Donald Tusk zapowiada reformy oznacza to, że poradził mu to Ostachowicz. Skład rządu jest bardziej miarodajnym wskaźnikiem zapału sanacyjnego niż najpiękniejsze nawet słowa. Gabinet ten jest gabinetem czysto politycznym nie eksperckim może to przynieść dobre efekty, ale ryzyko z nim związane jest na tyle duże, że w kiepskim ekonomicznym otoczeniu wzbudza on poważne zaniepokojenie. Najpoważniejszym problemem polskiej gospodarki jest koszmarny system prawno-administracyjny, przegniły aparat państwowy i kompletnie nieracjonalne gospodarowanie środkami budżetowymi. O kondycji państwa polskiego w sposób arcy adekwatny świadczą  też wydarzenia 11 listopada -kompletna bezradność wobec hołoty, bandyckie działania policjantów, hucpa i zakłamanie organizatorów, kpiny z rzetelności dziennikarskiej. W dniu święta narodowego (w Warszawie) skompromitowały się wszystkie biorące w tym udział strony. 

 

A teraz coś z zupełnie innej beczki - dziś do Lublina przyjeżdża zastępca przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu RP Robert Biedroń. To ważne wydarzenie będące miarą otwartości i nowoczesności tego miasta. Przykre jest to, że w naszym mieście przyjazd przewodniczącego KPH zakrawa na rewolucję społeczną. Niestety  Lublin największe miasto na wschód od Wisły i silny (niestety głównie ilościowo) ośrodek akademicki z roku na rok dramatycznie traci na znaczeniu w każdej dziedzinie. Jeśli już pojawiają się w ogólnopolskich środkach przekazu wieści stąd to dotyczą one niegospodarności włodarzy, pijanych matek, antysemityzmu czy wyskoków pseudonaukowców z KUL. Pamiętam mój zachwyt nad miastem kiedy przyjechałem tu rok temu i zadziwienie powszechnym marazmem obywateli, słynne - "tu się nie da". Po kilkunastu miesiącach jedno i drugie opadło, najpierw zdziwienie - rzeczywiście -mało co się tu udaje, później zachwyt ( trudno spokojnie patrzeć na tak straszliwe marnotrawstwo potencjału).  A wracając do spotkania  z posłem Biedroniem nie chcę się uprzedzać, więc pozostawiam swój umysł czystym, chłonnym i ...pójdę, posłucham mając nadzieję, że będzie ciekawie.

Ps. Spotkanie jednak się nie odbędzie, Lublin traci szansę na rewolucję społeczną. Cóż, można zrozumieć pana posła - z Warszawy łatwiej dostać się do Lubljany niż do Lublina.

piątek, 18 listopada 2011

1. Premier - Donald Tusk

2. Pierwszy wicepremier- Waldemar Pawlak

3. Minister gospodarki - Waldemar Pawlak

4. Minister spraw zagranicznych - Radosław Sikorski

5 Minister sprawiedliwości - Jarosław Gowin

6. Minister obrony - Tomasz Siemoniak

7. Minister finansów - Jan Vincent-Rostowski

8. Minister spraw wewnętrznych - Jacek Cichocki 

9. Minister zdrowia - Bartosz Arłukowicz

10. Minister transportu,budownictwa i gospodarki morskiej - Sławomir Nowak

11. Minister skarbu - Mikołaj Budzanowski

12. Minister nauki i szkolnictwa wyższego - Barbara Kudrycka

13. Minister pracy i polityki społecznej - Władysław Kosiniak-Kamysz

14. Minister środowiska - Marcin Korolec

15. Minister kultury i dziedzictwa narodowego - Bogdan Zdrojewski

16. Minister edukacji - Krystyna Szumilas

17. Minister sportu i turystyki - Joanna Mucha

18. Minister administracji i cyfryzacji - Michał Boni

19. Minister do spraw przeciwdziałania wykluczeniu - Agnieszka Kozłowska - Rajewicz

20. Minister rozwoju regionalnego - Elżbieta Bieńkowska

21. Minister rolnictwa i rozwoju wsi - Marek Sawicki

22. Szef Kancelarii Premiera i Komitetu Stałego Rady Ministrów - Tomasz Arabski

Większosć komentarzy skupia się na dwóch elemenetach: osobie ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina oraz na wyraźnym wzmocnieniu pozycji Donalda Tuska ("rząd autorski").Podzielam obawy większości komentatorów związanych z osobą ministra, ale czy rzeczywiscie minister ma być ekspertem w dziedzinie zainteresowania podleglego mu resortu, czy raczej lepiej gdy posiada on silną pozycję polityczną i jest dobrym organizatorem? W odniesieniu do Gowina zastanawiam się czy brak uwikłania w zobowiązania środowiskowe nie daje  większych nadziei na zmianę chociażby w dostępie do zawodów prawniczych czy rozbicia władzy koterii. Warto (przynajmniej  dla "poprawy nastroju") skupić się na pozytywach, a tych w nowym rządzie nie brakuje. Dla kraju najlepszą wiadomością jest wejście do rządu jako pełnoprawnego ministra Michała Boniego. To bez wątpienia jeden z najsilniejszych punktów na polskiej mapie politycznej i największych atutów partii rządzącej. Posiada kilka mocno deficytowych w naszym życiu politycznych cech. Po pierwsze- jest naprawdę pracowity. Po drugie -ma mocną pozycję polityczną, cieszy się zaufaniem Premiera. Nalezy do wąskiego grona polityków posiadających wiedzę oraz przygotowanie praktyczne i wieloletnie doświadczenie w pracy w rządzie, a co najważniejsze ma wizję- kierował zespołem przygotowującym jeden z najwązniejszych o ile nie najwazniejszy dokument programowy w III RP - " Polska 2030".

Tak jak w poprzednim rządzie ministrami najbardziej krytykowanymi były kobiety tak w obecnym tendencja ta ulega odwróceniu- to właśnie nowe "ministry"  Krystyna Szumilas i Joanna Mucha typowane są najczęściej na "czarne konie" nowej- starej ekipy. Mimo, że Joanna Mucha dotychczas nie zajmowała się  materią zainteresowań obejmowanego przez siebie ministerstwa to w większosci opinii jest w stanie pokierować większością resortów (według rzecznika RP mogłaby byc premierem:) ). Nie będę ukrywał,  że wpływ na moją pozytywną ocenę potencjału posłanki Muchy ma to, że była ona kandydatką z mojego okręgu wyborczego, na którą nota bene głosowaliśmy, a lubelski sport  "o pomstę do nieba woła".  Drugą wielką nadzieją nowego rządu jest Krystyna Szumilas. Wieloletnie doświadczenie polityczne (w tym samorządowe) znajomość problemów polskiej edukacji oraz osoby poprzedników dają wiarę graniczącą z pewnością, że może być tylko lepiej. Tak jak najbardziej nieoczekiwaną  nominacją ministerialną było powołanie Gowina tak są w nowym rządzie również oczekiwane braki nominacji ... Nie samą gospodarką człowiek żyje, a na rekonstrukcję rządu czekał nie tylko rynek - Elżbieta Radziszewska przez ostatnie lata była solą w oku środowisk kobiecych. Bez wątpienia więc jej brak w nowym rządzie, a tym bardziej powołanie na stanowisko "pełnomocnika do spraw przeciwdziałania wykluczeniu" Agnieszki Kozłowskiej - Rajewicz powinno cieszyć. Czy jednak feministki są zdolne do odczuwania radości, "zwłaszcza, że w Szwecji"?

Wbrew większości opinii (a może nawet zdrowemu rozsądkowi) jestem optymistą w kwestii szans nowego rządu.

11:11, ankhastyl
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 listopada 2011

Mogliśmy wczoraj obserwować  czym jest patriotyzm i tolerancja. Patriotę poznajemy po miłości do barw ojczystych- biały bruk i czerwone cegły lecące w kierunku policjantów. Tolerancja w wykonaniu kolorowej Rzeczpospolitej to zapraszanie niemieckich anarchistów na wspólne "świętowanie" polskiej niepodległości w  starciach ze służbami porządkowymi.  A bez kpin- jeśli to mają być propozycje lewicy i prawicy na uczczenie polskiego święta narodowego to razem jako obywatele i/lub naród wyrzućmy obie bandy na smietnik historii. To zachowanie (może to ekstrema, ale witane były z otwartymi ramionami) obraża mnie jako Polaka. Patriotyzm to miłość do wlasnego kraju, to szacunek dla tradycji, to wywiązywanie się ze swoich obywatelskich obowiązków, a nie chamskie rozróby na ulicach. Nie podoba mi się kiedy z okazji święta narodowego (państwowego) obraża się jego obywateli, pluje się na jego wielowiekową tradycję i dorobek. Chciałbym Polski dumnej, cieszącej się ze swojej różnorodności i bogatego dziedzictwa różnych grup językowych,etnicznych narodu, którego epopeja narodowa zaczyna sie od słów "Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś jako zdrowie...", którego dorobek nie istniałby bez  Żydów, Ukraińców, Ślązaków, Niemców...

czwartek, 10 listopada 2011

Adam Hofman, Roman Kotliński, Julia Pitera, Jarosław Kaczyński, Barski & Święczkowski, Zbigniew Ziobro, Donald Tusk, Ruch Palikota... Jesteśmy na finiszu pierwszego posiedzenia Sejmu i już mamy pierwszych potencjalnych kandydatów do nagrody "polityczny obciach kadencji" Prezentujemy dzisiaj sylwetki tych, którzy w obecnym "rajdzie" zaatakowali już na początkowych metrach pozostawiając peleton w tyle.

7. Donald Tusk

Niby w zasadzie nie dał powodów aby umieszczać go w grupie rozczarowań. A jednak... Przez ostatnie tygodnie był on zupełnie niewidoczny, wciąż nie przedstawił jeszcze pełnego składu rządu ( co sugerować może pewną dozę nieprzygotowania). Dodatkowo "zapunktował" rechotem w czasie wystąpienia Roberta Biedronia. Mam nadzieję, że to ostatnie spotkanie z panem Premierem na naszej subiektywnej liście rozczarowań.

6. Julia Pitera 

Minister Pitera, prawdopodobnie najgorszy minister poprzedniego rządu. Jeśli miałaby choć odrobinę honoru nigdy nie powinna już kandydować. Jej występ w "Kropce nad i" nieodparcie nasuwa wrażenie, że pani Pitera ma ograniczone kompetencje intelektualne do zasiadania w parlamencie. Żenada.

5. Zbigniew Ziobro

Teoretycznie znajduje się teraz na fali wznoszącej. Męczennik, ulubieniec mediów. Wyprowadził z PiSu kilkunastu posłów i 1/3 eurodeputowanych. Jest przez część komentatorów postrzegany jako potencjalny "zbawca" prawicy ( uczciwie jednak trzeba zauważyć, że jest to niewielka część). Niektórzy nawet uważają go za faworyta w wyścigu po wsparcie ojca Dyrektora. To tylko pozory. Po pierwsze -Tadeusz Rydzyk to cyniczny człowiek interesu używający tzw wartości tylko i wyłącznie jako środka do celu- budowania prężnej firmy. Nie zainwestuje bez gwarancji zysku. Po drugie - to Jarosław Kaczyński jest dysponentem "mitu smoleńskiego" i bratem tragicznie zmarłego Naszego Prezydenta. Po trzecie - jak do tej pory żadnym rozłamowcom z PiS nie udało się wygrać. A co najważniejsze nic nie przemawia na korzyść byłego ministra sprawiedliwości. Brak mu odporności Tuska, charyzmy Kaczyńskiego, czy pieniędzy Palikota. Nie stoi za nim nawet aparat partyjny, który stał za bezbarwnym Napieralskim. "Miałeś chamie złoty róg,ostał ci się ino sznur"..i Beata Kempa.

4. Barski & Święczkowski  

Jeszcze niezaprzysiężeni, a już poza Sejmem..."money,money, money, cash" Nie udało się im ( na szczęście) wyssać z budżetu jeszcze paru tysięcy. W tym miejscu zastanówmy się chwilę nad odnową moralną IV RP i jej "najwybitniejszymi" przedstawicielami. W moralność ww.wierzę jak w zdrowie "autostopowiczek".

3. Adam Hofman

Chłopak wyjechał z Kalisza do stolicy i zbaraniał. Złote dziecko Prawa i Sprawiedliwości. Medialna twarz partii. Chyba najcześciej pojawiający się w mediach polityk PiSu . Jeśli tak ma wyglądać przyszłość prawicy to jej perspektywy są gorsze niż w latach 90tych, ale ma on też pewne osiągnięcie. Dzięki niemu i jego chamskim komentarzom prawie polubiłem PSL i Cymańskiego. 

2. Jarosław Kaczyński

Szósta przegrana pod rząd. To w zasadzie wystarczyło aby znalazł się na tej liście. Zaprzeczanie temu faktowi powinno dać mu zwycięstwo, ale o dziwo nie, gdyż .... jest jeszcze Roman Kotliński. 

1. Roman Kotliński 

Redaktor naczelny "Faktów i Mitów" i "obrońca" Piotrowskiego. Osobnik, któremu średnio przyzwoity człowiek nie podałby ręki, a według średniowiecznego prawa mógłby go po prostu ściąć. Palikot i tzw vox populi, a właściwie vox cloacalis wprowadził  go do Sejmu. Jego zaprzysiężenie zapisuje się czarnymi zgłoskami w historii polskiego parlamentaryzmu.

Nagroda drużynowa - Ruch Palikota 

Czy to jeszcze trzeba tłumaczyć? Kotliński, wojna krzyżowa, smród finansowy... 


Na koniec łyżka miodu do beczki dziegciu. Pojawiły się sygnały pozytywne 

4. Anna Grodzka i Robert Biedroń

Tu również podobnie jak w przypadku Premiera obecność na liście jest trochę na wyrost, ale... na tle swojej formacji prezentują się jak do tej pory wyjątkowo dobrze; to znaczy udało im się jeszcze nie skompromitować, a nawet pokazać, że nie sa posłami z tabloidów i mogą coś wnieść do polskiego parlamentu. Nie bez znaczenia jest też kontekst symboliczny- pierwsza transpłciowa parlamentarzystka w Europie oraz pierwszy zadeklarowany homoseksualista w Sejmie 

3. Ewa Kopacz 

Pierwsza kobieta na stanowisku marszałka Sejmu - konstytucyjnie druga osoba w państwie.

2. Donald Tusk 

Pierwszy polski polityk, który poprowadził swoja partię do zwycięstwa w kolejnych wyborach parlamentarnych i a szóstych pod rząd ogólnie. Tego osiągnięcia nie pomniejsza nawet fakt słabości opozycji.

1. Prezydent Komorowski 

Na tle pozostałych polskich polityków prezentuje się wyjątkowo korzystnie. Pokazał w ostatnim czasie dużą niezależność zarazem unikając stania się stroną któregokolwiek konfliktu. Swój urząd sprawuje godnie wzmacniając swoją pozycję polityczną. W moim przekonaniu jest jedynym zwycięzcą ostatnich sporów.

środa, 09 listopada 2011

Rozpoczęła się nowa kadencja Sejmu. Perspektywy nie wyglądają dobrze. Z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie to najsłabszy skład parlamentu od pierwszych wolnych wyborów. Kryzys dotknął wszystkie strony sceny politycznej. Lewica pozbawiona nie tylko wyrazistego przywództwa (Palikot to w moim odczuciu wciąż przede wszystkim zdolny biznesmen i mistrz autopromocji),ale przede wszystkim "kręgosłupa" i programu. Prawica ma się nie lepiej , jej najbardziej charakterystyczną "twarzą" jest Adam Hofman. Czy trzeba coś więcej dodawać...? To spycha na dalszy plan fakt,  że ta formacja jest w tej chwili zakladnikiem ambicji Ziobry i Kaczyńskiego, interesów "catholic church corporation" oraz "mitu smoleńskiego".  Rozkład toczący "skrzydła" politycznego spektrum odbija się również bardzo negatywnie na jego centrum. Formacja obecnie rządząca miota się między lękiem przed dojściem do władzy (symbolicznych) Macierewicza lub Kotlińskiego, a własną nieudolnością? Na to wszystko nakłada się wciąż wiszące nad światem widmo poważnej recesji . Tak więc perspektywy na najbliższe parę lat z pewnością nie są różowe. 

17:53, ankhastyl
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 listopada 2011

Najważniejsze pytania dnia

1. Gdzie jest premier i dlaczego go nie widać?

Niedobrze, że szef rządu jest w ostatnich dniach niewidoczny, kryzys, Grecja itp (chociaż GPW nieźle sobie radzi bez jego obecności). Trzeba jednak pamiętać, że Donald Tusk oprócz tego, że jest premierem jest również przewodniczącym partii rządzącej. Z punktu widzenia lidera Platformy Obywatelskiej "odwracanie uwagi"od tego co dzieje się w/z PIS byłoby głupie i nieopłacalne. Myślę więc, że premier jest i z  olbrzymią "schradenfreude" patrzy na problemy głównej partii opozycyjnej.

2. Co dalej z polską prawicą?

Spokój i jedność, które panowały po prawej stronie sceny politycznej przez parę ostatnich lat okazały się li tylko "wypadkiem przy pracy". Ta część sceny politycznej, której od 20 przeszło lat przewodzi Jarosław Kaczyński wraca do swojego stanu naturalnego - nocny klub w portowej dzielnicy. Czyli duszna atmosfera i tłum dyszacych z żądzy (tym razem akurat władzy) niemłodych mężczyzn siedzących na swych wąskich kanapach. Troche szkoda Zbigniewa "wielkiej nadziei białych" Ziobry (aluzja do Gołoty nieprzypadkowa) i Jarosława "myślącego zawsze pięć ruchów do przodu" Kaczyńskiego (sarkazm jak najbardziej zamierzony)... Niestety Jarosław Kaczyński kolejny raz stracił "złoty róg". Jednak nie uda mu się już powrócić do pierwszej ligi politycznej w Polsce. Historia lubi się powtarzać, ale nie zawsze. Także i dla Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kurskiego obecna sytuacja nie jest korzystna, chociaż ma szansę na uzyskanie wsparcia o. Rydzyka to jednak i "pjonki" i Marek Jurek dobrze będą pamiętać jaki był udział tego duetu w ich rozstaniu z partią-matką-  to słaby prognostyk dla przyszłej formacji lub chociażby koalicji.

3. Co dalej z Grecją, euro i kryzysem?

Egzekucja chwilowo została wstrzymana. Rząd Papandreu ocalał, jednocześnie wycofał się z poronionego pomysłu referendum. Można powiedzieć, że głos rozsądku wygrał z vox populi. Nie zmienia to jednak faktu,że sytuacja Grecji jak zresztą całej Unii Europejskiej jest bardzo niepewna. Pojawiają się głosy mówiące o możliwości praktycznie całkowitego rozpadu unii walutowej to znaczy powrotu Niemiec do marki. Z gospodarczego punktu widzenia nie jest to rozwiązanie pozbawione racji bytu- marka niemiecka byłaby walutą silniejszą od dzisiejszego euro. Niestety polityczne konsekwencje takiego rozwoju wypadków byłyby bardzo niebezpieczne. Europa łączy się wbrew historii i własnej naturze, spoiwa łączące poszczegolne kraje są młode i słabe. Rozwiązanie unii walutowej i powrót do walut narodowych mógłby (z dużą dozą prawdopodobieństwa) oznaczać w praktyce upadek UE), aczkolwiek może dzisiejsza UE powinna się rozpaść? Może "tego gmachu" nie ma co remontować, należy go wznieść od nowa na nowych zasadach - rozpoczynając np od większej integracji społeczno -politycznej, zwiększenia znaczenia ciał wybieralnych. Sam jestem zwolennikiem Europy jako "rodziny" autonomicznych, acz działających wspólnie jednostek (narodów). W tej nowej zrewitalizowanej EU powinny znaleźć się wszystkie chcące tego państwa spełniające elementarne kryteria społeczno-polityczne (państwo prawa respektujące wolności osobiste, ekonomiczne i światopoglądowe obywateli). Integracja europejska opierać się musi na samoświadomości i samodyscyplinie wewnątrz poszczególnych podmiotów oraz wzajemnym szacunku, zaufaniu i autentycznej solidarności. .Dyktaty i szantaże oraz nielojalność wewnątrz wspólnoty zawsze muszą skończyć się źle.To oczywiście wizja idealistyczna, w której Grecy uczciwie płacą podatki, Polacy pracują nie "chorują", Anglicy są świadomi, że są z Europą połączeni tunelem, Niemcy rozumieją, że siła to odpowiedzialność, a Francuzi nie uważają wszystkich innych za głupców..

czwartek, 03 listopada 2011

1. Polityka mnie w ostatnich dniach cholernie nudzi. To, co robią najważniejsi politycy jest żałosne. PO ma w tej chwili (prawie) pełnię władzy w państwie, sytuacja w światowej gospodarce jest tak napięta i groźna, że obywatele gotowi byliby na daleko idące reformy. Obecnie rządzący mają niewiarygodną więc możliwość szybkiej i ostrej naprawy państwa. To nie będzie trwać długo... Ale, premier i jego ekipa mają czas. PSL, jak zawsze a tylko jedno zmartwienie - "posad raz zdobytych nie oddawać".

2. Beznadziejny rząd w marnowaniu okazji na "NIE-siedzenie cicho" ze wszystkich sił wspiera jeszcze gorsza niż kilka miesięcy temu opozycja. SLD - usycha w absolutnym braku wewnętrznej energii - jego schyłek jest bliższy niż dalszy. PiS - to już nie temat dla satyryków, to "teatr żywy" i surrealistyczna groteska. Pojedynek Ziobro - Kaczyński... Hoffman "wyrzucający" Cymańskiego za krytykę... siebie. Radny "podlansowujące się bydle" Maciejewski z Warszawy. Kempa stająca w obronie "dobrych obyczajów w polityce". Istny "Pies Mazowiecki". Ruch Palikota, to nowy wymiar obciachu. Kiedy Lepper nie wszedł do Sejmu cieszyłem się jak dziecko - "przeżyliśmy Samoobronę, gorzej być już nie może". Myliłem się. Biznesmen filozof, miłośnik Gombrowicza, intelektualista, polityczny  heppener... Moje największe rozczarowanie polityczne ostatnich lat. Jeśli to ma być przyszłość polskiej lewicy społecznej, to ja już chyba wolę być konserwatystą.

3. Obciach, obciach, obciach... Przez ostatnie kilka lat co jakiś czas moja matka namawia mnie do wyjazdu z Polski - pierwszy raz poważnie się nad tym zastanawiam.

4. Miałem sen. Śniło mi się, że Marszałek wrócił... Padło parę strzałów, głównie to pękały "nadęte ego" polityk(ier)ów. A potem wzeszło słońce i Polacy ochoczo zabrali się do odbudowy... Berezy Kartuskiej. Sam czułem jeszcze po obudzeniu zapach zaprawy i odciśnięte rączki od taczek w dłoni. To był naprawdę piękny sen.

 
1 , 2 , 3